Tam, gdzie żyją dzikie stwory

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_1

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_3

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_4

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_6

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_8Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_9

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_11

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_13

Tam_gdzie_zyja_dzikie_stwory_pl_en

Oto Where the Wild Things are, w polskim przekładzie Tam, gdzie żyją dzikie stwory. Książka kultowa, jedna z najsłynniejszych i najważniejszych książek obrazkowych dla dzieci, absolutna klasyka. Na świecie sprzedano 19mln egzemplarzy tej książki, my czekaliśmy na nią 50 lat, bo właśnie dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry ukazała się jej polska wersja. A wiadomo, to czego dotkną Dwie Siostry zamienia się w złoto, jest więc szansa, że również i u nas książka stanie się równie popularna jak na świecie. A nie jest to taka zwykła książka. Ukształtowała wielu współczesnych twórców literatury dziecięcej, wytyczyła standardy. Kiedy w 1963r napisał i zilustrował ją Maurice Sendak, królowały lukrowane książeczki dla dzieci w disneyowskim stylu. Dzikie stwory zostały uznane za kontrowersyjne, przełamywały tę estetykę, a w dodatku „straszyły dzieci”, co spotkało się z negatywnymi głosami. Autor nie podzielał ówczesnego zdania, że zadaniem ilustracji jest wyjaśnianie i obrazowanie tekstu, swoim rysunkiem rozwijał go, wprowadzał tajemnicę i dodatkowe znaczenia. Użycie słów w książce jest bardzo oszczędne, momentami nie ma ich wcale, a opowiada sam obraz. Sendak pokazał negatywne emocje chłopca, złość, gniew, bunt, dał dziecku prawo do ich okazania, to przecież emocje naturalne dla każdego człowieka, małego również. Autor czarną kreską i stonowanymi, ciemnymi barwami wykreował fantastyczny świat, w którym bohaterami są dzikie stwory, których dziecko wcale nie musi się bać, może je oswoić, a nawet stać się ich królem. Max jest niesfornym chłopcem, który za swoje psoty zostaje przez mamę wysłany do łóżka bez kolacji. Samotne chwile spędzone w pokoju rozbudzają wyobraźnię chłopca i w jednej chwili żegluje już do świata dzikich stworów. Tam udaje mu się je okiełznać, stać się ich władcą, i wyczyniać wspólne dzikie harce. Gdy przychodzi refleksja postanawia wrócić do domu, do ciepłej, pachnącej kolacji czekającej na stole. Historia prosta ale poruszająca wyobraźnię, zostawiająca ślad. W niektórych dorosłych dzieciach tak mocny, że zapragnęli uwiecznić go w formie tatuażu, przykłady można podejrzeć tutaj.
Ja swoje spotkanie z tą historią zaczęłam kilka lat temu od filmu, dlatego pozwolę sobie tu na wzmiankę o nim. W moim odczuciu wersja papierowa i kinowa świetnie się uzupełniają, film w intrygujący sposób rozwija książkową opowieść.
A oto kilka kadrów:

3

1

2

5

WTWTA-FP-023 MAX RECORDS as Max in Warner Bros. Pictures?, Legendary Pictures? and Village Roadshow Pictures? adventure film ?Where the Wild Things Are,? a Warner Bros. Pictures release. Photo Courtesy of Warner Bros. Pictures

7

4Myślę, że te kadry mówią wiele, niewiele w filmie pada słów, opowiadają natomiast obrazy, baśniowe, poetyckie, marzycielskie. Cały świat został stworzony przez wyobraźnię dziecka i kieruje się jej prawami. Ja uwielbiam. Te potwory, który niby straszne, ale jednak urocze i wzbudzające sympatię, fantastyczne krajobrazy, kreację Maxa. Także ten smutek, z którym nie do końca chce się zgodzić, niejednoznaczność, drugie dno. Bo jak się okazuje za prostą fabułą kryje się złożona symbolika. I tak, każdy ze stwory odzwierciedla jakąś część osobowości Maxa, jeden dzikość i agresję przy jednoczesnej potrzebie czułości, drugi uasabia jego miłość do mamy, inny złośliwość, pozostałe mądrość, spokój i pracowitość, niepewność oraz samotność. Wyimaginowany świat potworów okazuje się bardziej poukładany i logiczny niż realny świat chłopca z nieidealnymi relacjami rodzinnymi. Max jako król to tak naprawdę dorosły opiekujący się niesfornymi dziećmi, uzmysławiający sobie trud tej pracy. Budowa fortu  to przenośnia budowy rodzinnego domu, w którym cegły są uczuciami, emocjami i relacjami między członkami rodziny,  a te nie zawsze są idealne. Panujące w filmie wrażenie nostalgii to efekt spojrzenia dziecka na dorosły świat, zawiły, ze skomplikowanymi uczuciami, w którym nie wszystko się udaje. Ostatecznie rozczarowujący, dlatego Maxa postanawia zostawić zrozpaczone stwory i wrócić do własnego świata, z pachnącą kolacja na stole. Zdecydowanie nie jest to film w disneyowskim stylu, o prostej konstrukcji, z kojącym happy endem, przewidywalnością i jednoznacznością. Jednych może to odstraszyć, innych przyciągnąć. To film dla wychowanych na baśniach braci Grimm czy Alicji w Krainie Czarów, niekoniecznie dla wielbicieli filmów w rodzaju „Kevin sam w domu”.
Film został wyprodukowany z udziałem Toma Hanksa w 2009r, a jego budżet wyniósł 100 mln dolarów, kręcono go w Australii oraz Los Angeles. Tu można zobaczyć trailer.

Maurice Sandak: Tam, gdzie żyją dzikie stwory