Lato na bosaka czyli wakacje w ogrodzie

Wakacje! Gdy słyszymy te słowa, albo wypowiadamy je cicho w myślach generują się w nas ogromne pokłady endorfin. Lato, słońce, błogi, relaks, beztroska. Gdy budowaliśmy nasz dom w tym miejscu, to słowo często gościło na naszych ustach, bo tu jest po prostu jak na wakacjach na wsi. W tym roku połowę wakacji spędzamy nad morzem, a tę druga, a właściwie pierwszą mamy przed naszym domem, gdzie wakacje trwają przez cały rok. Przez ładnebebe i mamisssima zostaliśmy poproszeni o przedstawienie naszego letniego niezbędnika, który towarzyszy nam w tym czasie.

Nasz weekendowy dzień wakacyjny zaczyna się dość wcześnie. Budzi nas śpiew ptaków, po czym Luna wyskakuje z łóżka i na boso wybiega do ogrodu dopadając huśtawki i ćwiczy na niej swoje wygibasy.

Na słodkie śniadanko udaje się do swojego ulubionego miejsca czyli krzaczków borówkami. Owoce to podstawa naszej wakacyjnej diety, właściwie symbol lata. Uwielbiamy objadać się tymi świeżymi, najlepiej samodzielnie zebranymi, ale uwielbiamy też owocowe tarty i tartaletki. Mniam. Do ich przechowywania czy podawania na mini piknikach, które Luna urządza niemal każdego dnia na  trawie, albo do zabrania ze sobą w trasę, przydają się praktyczne słoiczki.

Kochamy czereśnie, dlatego jedną z pierwszych roślin, które zasadziliśmy w ogrodzie było czereśniowe drzewko pod oknem Luny. Tak sobie wymarzyłam, żeby kiedyś mogła otworzyć okno i mieć owoce na wyciągnięcie ręki. Teraz możemy je spakować do praktycznego, estetycznego naczynia i zabrać ze sobą gdzie chcemy, piknikując na kocyku w dowolnym miejscu.

Po śniadaniu wracamy na huśtawkę i zazwyczaj nie trzeba długo czekać by do Luny dołączyły dzieci z sąsiedztwa. Razem biegają po łące, chodzą po drzewach, budują szałasy, zbierają skarby, raz po raz wpadając do domu z nowymi znaleziskami. Luna swoje zdobycze obwieszcza z daleka biegnąc do mnie z bukietem kwiatów, biedronką na palcu czy garścią ślimaków. Nie zapomina też o piciu wody, tu znakomicie sprawdza się piękny i praktyczny bidon ze słomką.

Gdy akurat nie ma dzieci organizujemy jej czas np. rozwieszając baldachim pod drzewem. Gdy go ujrzała pierwszy raz i położyła się pod nim na kocyku powiedziała rozmarzona „zawsze chciałam mieć takie życie” :) )

Pod baldachimem i nie tylko sprawdzają się nam bambusowe otulacze, na których można usiąść, okryć siebie czy nieodłącznego bobasa, którym nasza mała mamuśka lubi się opiekować. Kładzie go spać w koszu, okrywa kocykiem, karmi porcją borówek zerwanych do kubeczka.

Latem oczywiście nie zapominamy o regularnym zabezpieczaniu się przed słońcem dobrymi preparatami, co jest szczególnie ważne przy wymagającej, wrażliwej i alergicznej skórze Luny.

Po chwili relaksu czas na kąpiel bobaska, można mu przy tym użyczyć własnej gąbki, czemu nie.

Po południu wracamy do gier i zabaw, najchętniej planszówek, których spora ilość mamy zamknięta w magicznej walizce. Rozkładamy zestaw na kocyku i zabawa na godziny gwarantowana. Genialne rozwiązanie na każdą podróż, fajna zabawa niezależnie od pogody.

Wieczorem, gdy robi się trochę chłodniej okrywamy się kocykiem i obowiązkowo sięgamy po książkę, najchętniej wracamy do naszej ulubionej wakacyjnej lektury – „Dzieci z Bullerbyn”, która jest kwintensencją moich wyobrażeń o idealnym dzieciństwie i wakacjach na wsi. Luna często powtarza „chciałabym mieszkać w Bullerbyn”, a mi się tak wydaje, że dobrze jest tu, w naszym małym Bullerbyn, z krzyczącymi dzieciakami biegającymi po polach, z wypiekami na twarzy znoszącymi do domu wrażenia i łąkowe skarby.

Dziękujemy ładnebebe i mamissima za zaproszenie do akcji #wakacjezmamissima, w której przez całe lato wiele ciekawych odsłon. A na koniec bonus – od dzisiaj do piątku w mamissima mozna skorzystać z 15% rabatu na marki les Deglingos Poofi.